Kasza kukurydziana to nie tylko polenta. Z powodzeniem można dodawać ją do przeróżnych wypieków. Jako składnik mieszanki – razem z mąka ryżową, gryczaną czy ziemniaczaną może zastępować mąkę pszenną, co jest ważną informacją dla wszystkich bezglutenowców.
A u mnie dziś ciąg dalszy eksperymentów z kasza kukurydzianą której efektem były te oto muffinki. Nie za słodkie za to bardzo zdrowe, z mąką orkiszową, gryczanym miodem i orzechami włoskimi. Świetnie smakowały z kakao z mlekiem kokosowym…
Składniki:
60g masła
220g mąki orkiszowej
180g mąki kukurydzianej
½ łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki proszku do pieczenia BIO * (lub zwykłego)
szczypta soli
1 całe jajko + 1 białko
4 łyżki cukru trzcinowego muscovado
80 g miodu (najlepiej gryczanego)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
375 ml maślanki lub jogurtu naturalnego (lub mleka kokosowego)
½ szklanki posiekanych orzechów włoskich
W oddzielnej misce mieszamy suche składniki: mąkę orkiszową, kukurydzianą, sodę, proszek do pieczenia, sól. Masło topimy w rondelku i pozostawiamy do wystygnięcia. Żółtko ucieramy z cukrem, dodajemy miód i ekstrakt z wanilii, następnie masło. Miksujemy przez chwilę po czym zaczynamy dodawać jogurt (maślankę) lub mleko. Na koniec dodajemy suche składniki. Ponownie miksujemy aż do uzyskania jednolitej masy. Wsypujemy orzechy. Białko upijamy na sztywno po czym delikatnie łączymy z ciastem. Piekarnik nagrzewamy do 190 st. C. Ciasto wlewamy do foremek na muffinki, smarując je uprzednio masłem i posypując otrębami, lub wykładając na dno każdej foremki papier do pieczenia. Pieczemy przez 20 min.
czwartek, 19 sty 2012 at 11:05
podobają mi się! ładne zdjęcie :)
piątek, 20 sty 2012 at 12:58
Już mam na nie ochotę!
Już!
piątek, 20 sty 2012 at 17:38
No to do dzieła!:)
niedziela, 29 sty 2012 at 20:11
Wspaniale wyglądają te muffinki. Coś mi się wydaje, że to będzie mój kolejny wypiek :-)
poniedziałek, 6 lut 2012 at 19:20
za chwilę wsadzam do piekarnika. ciekawe czy mi wyjdą – bo zamiast mąki kukurydzianej, której nie miałam, dodałam quinoa :) dodam, ze przed muffinkami zdążyła ugotować się pyszna zupa z kolejnego posta – piszę na tym blogu po raz pierwszy, mimo, że odwiedzam go już od dłuższego czasu, jestem wielką entuzjastką Twoich przepisów. Sczególnie często wracam do razowych muffinek i do zielonej pasty do chleba. Dzięki za tak fajne miejsce w sieci.,
poniedziałek, 6 lut 2012 at 21:32
Bardzo się cieszę :) i sama jestem ciekawa jak wyjdą z quinoa. Pozdrawiam!
wtorek, 7 lut 2012 at 09:22
Quinoa dała radę, nie ma zakalca ;) Mimo, że nie byłam pewna, ile dokładnie jej dać. Wyszły bardzo dobre, nie są w ogóle słodkie, co rzeczywiście otwiera możliwość popijania ich gorącym słodkim kakao ;)