zdrowo, pysznie i ekologicznie…

  • slide99

  • Zdrowo - EKO Quchnia

  • Pysznie - EKO Quchnia

  • Ekologicznie - EKO Quchnia

  • To EKO Quchnia

Gotowanie na biebrzańskiej tratwie: zucielki

| 5 komentarzy

Biebrza to rzeka unikalna na skalę europejską, atrakcyjna głównie dla miłośników przyrody i spokoju. Wraz z otaczającymi ją bagnami i rozlewiskami  tworzącymi Biebrzański Park Narodowy  jest  miejscem, które warto odwiedzić  szczególnie  wiosną bądź jesienią. A to za sprawą możliwości obserwowania w tym czasie spektakularnych przelotów ptaków, które wracając z południa wiosną, bądź udając się tam na jesień, odpoczywają na biebrzańskich rozlewiskach nabierając siły przed dalszym lotem.  Ogromne ilości rzadkich gatunków ptaków stanowią właśnie o wyjątkowości Biebrzańskiego Parku Narodowego

Niesamowitym przeżyciem jest jesienny przelot żurawi, który ma miejsce prawie dokładnie w połowie października. Co roku zabieramy lornetkę, koszyk dobrego jedzenia i podziwiamy  ogromne ilości tych przepięknych ptaków, których odgłosy zwane klangorem powodują iż ciarki przechodzą mi po ciele.

Dlatego nad Biebrzę na pewno wrócę jeszcze jesienią i pokaże Wam na filmie jej jesienne uroki, tym czasem latem, bez wątpienia wielką atrakcją, niespotykaną na innych Polskich rzekach (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo)jest spływ tratwą.

Parę słów o tratwie…

Biebrzańska tratwa jest niekonwencjonalnym środkiem transportu przystosowanym do spływów jedno lub  kilkudniowych. Na jej pokładzie znajduje się domek wyposażony w miejsce do spania oraz kuchnio-jadalnię w której bez konieczności cumowania do brzegu można sobie coś ugotować a potem z wielkim smakiem zjeść. Na dach tratwowego domku prowadzi drabinka. Jest to doskonałe miejsce do obserwacji przyrody, łowienia ryb, ale również doskonałe miejsce do relaksu. Z głową w chmurach, śpiewem ptaków, rechotem żab i szumem trzcin  w uszach, możemy oderwać sie od codzienności i naprawdę odpocząć od miejskiego zgiełku.

Tratwę można wypożyczyć w kilku miejscach nad Biebrzą. My skorzystaliśmy w tym roku z oferty Pana Roberta z Wrocenia. Więcej informacji znajdziecie pod tym linkiem: http://www.dolinabiebrzy.pl/

Ale przejdźmy do gotowania.

Długo  zastanawiałam się nad potrawą typową dla nadbiebrzańskich terenów.  Początkowo mój wybór padł na bardzo charakterystyczną nalewkę „biebrzniętą”, jednak ostatecznie postanowiłam nie promować na blogu trunków wyskokowych i przedstawić przepis na zucielki czyli charakterystyczne, drożdżowe pierożki lub jak kto woli paszteciki z nadzieniem mięsnym lub grzybowym, przygotowywane od pokoleń  w jednej z nadbiebrzańskich  miejscowości Zucielec .

Co prawda zucielki do zdrowej kuchni raczej nie należą, ale ich kaloryczność możemy zmniejszyć  np. piecząc je w piekarniku do czasu zrumienienia , zamiast smażyć  na oleju. Białą pszenną mąkę można zmieszać pól na pół z mąką orkiszową o wyższym typie.

Grzybowy farsz zucielek najsmaczniejszy jest ze świeżych, leśnych   grzybów , ale można go przygotować również z pieczarek lub grzybów suszonych (trzeba je wówczas namoczy w ciepłej wodzie przynajmniej godz.)

Zucielki*

Składniki **:

½ l mleka

½ oleju

1 jajko

750g mąki pszennej

50 g drożdży

łyżeczka cukru

Farsz:

Świeże lub suszone grzyby

Cebula

Masło

Sól i pieprz

Rozkruszone drożdże rozrabiamy z ciepłym mlekiem oraz łyżeczką cukru.  Pozostawiamy  na parę minut aby nieco podrosły. W  dużej misce mieszamy ze sobą przesianą make, drożdżowy zaczyn, olej, jako i odrobinę soli. Wyrabiamy elastyczne ciasto i pozostawiamy co najmniej godzinę w ciepłym miejscu aby podwoiło swą objętość .

W tym czasie przygotowujemy farsz. Suszone grzyby zalewamy gorąca wodą i moczymy godzinę.  Cebulę kroimy w kostkę i wraz pokrojonymi w paseczki grzybami dusimy na maśle (najlepiej klarowanym). Doprawiamy pieprzem i solą. Kiedy grzyby z cebulą przestygną, możemy zmielic je w maszynce, ja jednak tego nie robiłam.

Wyrośnięte ciasto rozwałkujemy na stolnicy i kroimy w szerokie paski. Na każdym pasku rozprowadzamy farsz, po czym zwijamy go w rulon, tworząc pasztecik. Smażymy na oleju z obu stron na złoty kolor lub też pieczemy w temp. 190 st ok. 20 min. Smacznego!

 

*Przepis na zucielki pochodzi ze strony: wrotapodlasia.pl

**ilość składników jak w oryginale, ja jednak zrobiłam zucielki z połowy wszystkich składników, dałam też mniej oleju)

5 Komentarze

  1. Pierożków chętnie kiedyś spróbuję, natomiast jeszcze bardziej podoba mi się pomysł spływu tratwą jako spędzenia kilku wolnych dni! Dzięki!

  2. Ależ tam pięknie! I ta tratwa… Genialne wakacje!

  3. Ja w temacie zucielków, jeżeli jeszcze żyje on. Na filmiku zauważyłem, że sam środek naleśniczka jest jakby niedosmażony. Może to tylko takie wydaje mi się, ale usmażyłem sobie te zucielki i właśnie w środku są lekko o niedosmażone. Podsmażyłem je na bardziej ‚ciemniejszy’ kolor i dopiero wtedy wyszły. Jest na to jakaś rada?

  4. Proszę spróbować zrobić trochę mniejsze a ciasto bardziej rozwałkować:)

  5. Spróbuję mniejszych i innego zawijania. Ciasto rozwałkowałem chyba nawet cieniej niż w wideo. Aby dosmażyć dolałem więcej oleju tak aby nie było tego ‚jasnego” paska po środku. Dzięki.

Dodaj komentarz

Wymagane pola *.