zdrowo, pysznie i ekologicznie…

  • slide99

  • Zdrowo - EKO Quchnia

  • Pysznie - EKO Quchnia

  • Ekologicznie - EKO Quchnia

  • To EKO Quchnia

Ulubieńcy jesieni

| 2 komentarzy

Ach, co to była za jesień..Wszyscy kręcili nosem kiedy nadchodziła, tymczasem tak pięknej, słonecznej, złotej i praktycznie bezdeszczowej nie pamiętam odkąd żyję.
Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć że taka jesień to moja ulubiona pora roku… Pisząc te słowa za oknem niestety -3 stopnie… Tak, wszystko co piękne niestety się szybko kończy. Pozostały tylko wspomnienia po tych miłych jesiennych chwilach, spędzonych na łonie natury, ale również w miejskim zgiełku, w kawiarni i domowym zaciszu (np. w wannie wypełnionej kasztanami, lub przy książce i rozgrzewającej kawie wg 5 przemian) O tym wszystkim opowiem Wam w tym poście.

kolaz-jesien

1. Jesienne widowiska przyrody: rykowisko i przeloty żurawi.
Od wielu już lat, wraz z nadejściem września czekamy na odpowiedni moment i wyruszamy w nasze ulubione miejsce do Puszczy Białowieskiej by obserwować jeden z najpiękniejszych spektakli przyrody jakim jest rykowisko jeleni. Nocujemy na zadaszonym stogu siana na jednej z polan. Uzbrojeni w aparaty fotograficzne i lornetki o zmroku nadsłuchujem, nad ranem często jesteśmy świadkami godów tych jednych z piękniejszych mieszkańców lasu. O świcie na polanę wychodzą czasem inni mieszkańcy Puszczy. Przy odrobinie szczęścia można spotkać dostojnego żubra.

Tej jesieni mięliśmy wyjątkowo duże szczęście i pewnie niejeden miłośnik przyrody poczuje ukłucie zazdrości. Bo zobaczyć wilka to nie lada gratka. Sami nie wierzyliśmy własnym oczom ale to były ONE. Wyłoniły się z mgły niczym szare duchy i przemknęły przez polanę. Po ich wizycie puszcza jakby zamarła. Od tej chwili nie usłyszeliśmy już porykiwań jeleni…
Obowiązkowym punktem pierwszej połowy października jest zaś wyjazd do Biebrzańskiego Parku Narodowego, kiedy to ogromne stada, żurawi żerują na polach kukurydzy. Spłoszone unoszą się spektakularnie w powietrze ze swoim charakterystycznym klangorem. W odgłosie żurawi jest coś metafizycznego i wzruszającego. Ilekroć słyszę ten dźwięk mam siarki na plecach…

SONY DSC

wilki

fot. Kacper Bartczak

2. Kąpiel w kasztanach
Uwielbiam kasztany, najbardziej świeżo wyjęte z kolczastej osłonki. I chociaż nie robię już z nich ludzików, nie mogę przejść obojętnie obok żadnego napotkanego kasztana. W rezultacie moje kieszenie wypełnione są nimi a na każdej szafce i półeczce leży kilka z nich. Na szczęście znalazłam w końcu racjonalne zastosowanie kasztanów.
Po intensywnym lecie, nasze ciało będzie nam wdzięczne za odrobinę relaksu i pielęgnacji. Ja odkryłam dla siebie coś bardzo jesiennego na blogu vivateco. Jest to kąpiel w kasztanach która fantastycznie ujędrnia skórę, rozgrzewa kości i uelastycznia naczynka krwionośne. Zresztą zajrzyjcie TU i zobaczcie sami.

3. Książka „Dzika strona jedzenia” Jo Robinson.
Na taką książkę czekałam od dawna. Lubię wiedzieć jak poszczególne pokarmy oddziaływają na mój organizm i jakie fitoskładniki zawierają. Zawsze też mnie ciekawiło od jakich dzikich roślin pochodzą dzisiejsze warzywa. Wszystkiego tego, a także jeszcze wiele innych ciekawostek dowiedzieć się można z książki „Dzika strona jedzenia” której recenzja niebawem na blogu.
4. Blogi wnętrzarskie a szczególnie Lovingit
Po sześciu latach tułaczki w końcu przeprowadzamy się na swoje. Nic więc dziwnego że przez większość jesiennych wieczorów, siedząc przy mojej ulubionej rozgrzewającej kawie wg 5 przemian (o której za chwilę)przeglądam z lubością blogi wnętrzarskie w poszukiwaniu inspiracji. A tym którego obdarzyłam największym uczuciem jest lovingit.pl.
5. Sklep Kapibara a szczególnie plakat z wilkiem który planuje tam zakupić.
Blogi wnętrzarskie to jedno, ale jak jakiś gadżet wpadnie mi oko trzeba jeszcze wiedzieć gdzie go kupić. Jednym z niezwykłych sklepów internetowych w których nabyć można oryginalne cudeńka jest Kapibara. „To po prostu piękne przedmioty, starannie zaprojektowane, zabawne, kolorowe, designerskie. Styl skandynawski doprawiony nutką orientalną”. A na pierwszym miejscu z długiej listy przedmiotów ze sklepu Kapibara jakie zamierzam kupić do nowego gniazdka jest grafika wilka. Czyż nie jest przepiękna?

wilk
6. Niedzielne bruncze w Flow food.
Flow food powstała już co prawda kilka miesięcy temu, ale jeszcze nie miałam okazji o niej napisać. To pierwsza i jak na razie jedyna restauracja w Białymstoku gdzie serwowane są nie tylko dania wegańskie, ale dodatkowo bez glutenu i bez cukru! Kiedy nie mam czasu na gotowanie bardzo chętnie tam zaglądam. To wspaniałe uczucie zjeść w restauracji coś, o czym ma się pewność że jest w 100% świeże, zdrowe nie ma żadnych chemicznych dodatków.
Od września, w każdą niedzielę we Flow food odbywają się tematyczne brunche na których co tydzień podawane są  wegańskie i bezglutenowe wydania kuchni różnych krajów. Również i ja miałam swoje 5 minut pewnej październikowej niedzieli kiedy to skosztować można było przygotowanych przeze mnie potraw kuchni arabskiej.
flowfood-8

flowfood-2

fot. Kasia Znana

7. Projekt: This wild idea
Jeszcze do niedawna byłam przekonana że najwspanialszą i najbardziej fotogeniczną suką na świecie jest moja Figa. No bo zobaczcie sami:

figa1
Okazało się jednak że ma ona poważna konkurentkę za Wielką Wodą. Jest nią Maddie. To nie tylko bardzo sympatyczny i piękny psiak ale przede wszystkim wspaniała modelka która potrafi się wcielić w przeróżne role np. suki Afganki lub suki ogrodniczki.
Blog This wild idea  jest naprawdę wciągający a jego autorowi tylko pozazdrościć pomysłów na ciekawe zdjęcia. Polecam wszystkim psiarzom :)

maddie1

maddie2

źródło zdjęć: thiswildidea.com

8. Dodająca energii i rozgrzewająca kawa wg 5 przemian

 

natura2
Ta kawa jest naprawdę cudowna. Gdybym nie znała zasad dietetyki chińskiej i działania na organizm 5 smaków byłabym przekonana że ma magiczne właściwości. Generalnie kawę pijam dość rzadko, a każda ma na mnie wpływ taki, że najpierw gwałtownie podnosi m poziom energii (do tego stopnia że wydaje mi się że za chwile dostane palpitacji serca, po czym powoduje jej ponowny spadek skutkiem czego jest samopoczucie gorsze do wyjściowego. Ta gotowana z przyprawami kawa jest zupełnie inna łagodnie podnosi energię na długi czas a do tego obłędnie smakuje.
Składniki podane w kolejności umieszczania w garnku, literkami oznaczone są stosowane w dietetyce tradycyjnej medycyny chińskiej  nazwy żywiołów którymi odpowiadają różne smaki. Po dodaniu składników z danej przemiany mieszamy kawę i gotujemy min. 1 minutę.
Do garnka wsypujemy:
O: 3 czubate łyżki kawy (najlepiej świeżo zmielonej), 1 łyżeczkę kurkumy wszystko zalewamy wrzątkiem
Z: Dodajemy 2 daktyle, 1 orzech włoski i ¼ łyżeczki cynamonu
M: Dodajemy 2 plasterki imbiru, 5 goździków,2 połamane na pół listki laurowe, ¼ łyżeczki kardamonu
W: Szczypta soli
D: Kilka kropel soku z cytryny
O:Dolewamy wrzątku

Podajemy z mlekiem sojowym i dodatkiem syropu z agawy.

2 Komentarze

  1. Jakie piekne opisy..czytalam i bylam tam z toba….
    Fajnie, ze w Bialymstoku jest taka restauracja dla ” odmiencow”.Ciekawi mnie czy w takim, stosunkowo, nie duzym miescie jest wystarczajaca ilosc klienteli, zeby knajpka mogla sie utrzymac?Jesli tak, to gratulacje dla swiadomosci Polakow.Ja, mieszkam we Francji i poza Paryzem i doslownie kilkoma wiekszymi miastami, moge powiedziec, ze jest koszmarnie ze swiadomosci jedzenia.Weganska knajpka w miescie porownywalnym wielkosci z Balymstokiem, ( znam dobrze, mam tam cala rodzine) nie utrzymalaby sie dlugo, niestety…Tu, dobre, roslinne jedzenie jest koszmarnie drogie, a sklepy BIO ( poza duzymi aglomeracjami) nie maja sie za dobrze, czesto zamykaja podwoje.Tak, polityka dla rolnictwa ekologicznego pozostawia, we Francji, wiele do zyczenia.
    Wypilam juz dzis moja kawe, ale sprobuje zaraz z twojego przepisu, bo choc znam kawe 5 przemian, nigdy nie robilam z lisciem laurowym i orzechem…
    Pozdrawiam cieplutko i gratuluje bardzo inspirujacego bloga.

  2. Violu, powiem szczerze że jestem zdziwiona tym co piszesz o świadomości zdrowego jedzenia we Francji. Byłam pewna że na zachodzie jest z tym dużo lepiej niz u nas. A jeśli chodzi o Flow food czyli białostocką wegańską restaurację to za każdym razem gdy tam się stołuję, prawie wszystkie stoliki są zajęte ( a jest ich nie mało) co świadczy o tym, że nawet w takim nie dużym mieście jak Białystok wege restauracja ma racje bytu:)
    Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Wymagane pola *.