zdrowo, pysznie i ekologicznie…

  • Zdrowo - EKO Quchnia

  • Pysznie - EKO Quchnia

  • Ekologicznie - EKO Quchnia

  • To EKO Quchnia

Woda. Kranówa czy filtrowana?

| 15 komentarzy

wodakranPisałam jakiś czas temu o oczyszczaniu organizmu. Można powiedzieć, że najważniejszą rolę w oczyszczaniu naszego ciała zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz pełni woda. Ale woda nie tylko oczyszcza.  Woda to życie. Stanowi 2/3 naszego organizmu. Bez niej nie moglibyśmy funkcjonować. Niestety jakość wody pozostawia wiele do życzenia. Zarówno tej która płynie z naszych kranów jak i tej którą kupujemy w sklepach. Ogromnie ubolewam nad tym, że tak ciężko dostać w przeciętnym sklepie dobrą butelkową wodę (w butelce szklanej i zwrotnej). Nie chodzi tu tylko o kwestie ekologiczne, ale również o kwestie zdrowotne.

Choćby producenci nie wiem jak głośno zaprzeczali, substancje występujące w tworzywach sztucznych z których wykonane są butelki, nie pozostają bez wpływu na organizm ludzki. Przechowywanie w nich wody przez dłuższy czas, w nieodpowiedniej  temperaturze (szczególnie tych z tworzyw miękkich) powoduje przenikanie toksyn do wody.

Zwykła woda butelkowana wcale nie jest lepsza dla zdrowia niż spełniająca normy sanitarne woda kranowa. Nie zawiera tez więcej minerałów. Od zwykłej kranówki różnią się jedynie prawdziwe wody mineralne z odpowiednich ujęć.

Najlepszą wodą jest woda pochodząca ze studni głębinowych – artezyjskich, które pojawiają się często na terenie miast i do których ustawiają się często długie kolejki. Niestety w moim mieście takiej studni nie ma…

A co z wodą płynąca z naszych kranów?

Aby woda nadawała się do konsumpcji, czy celów higienicznych, musi być poddana uzdatnianiu. W tym celu stosuje się chlorki i fluorki. Fluorki nie powinny w ogóle znajdować się w wodzie, gdyż są to związki trujące, ponadto nie maja takiego znaczenia w profilaktyce próchnicy jak im się przypisuje.. Fluorki są antagonistami magnezu, powodują fluorozę (białe plamy na szkliwie zębów).

Niebezpieczeństwo  związane z dodawaniem chloru do wody wiąże się z tworzeniem produktów ubocznych, gdyż chlor reaguje z związkami organicznymi występującymi w wodzie np. pochodzącymi z rozkładających się szczątków roślinnych. Tworzą się w ten sposób między innymi tzw. trihalogenometany (THM). Np. chloroform, bromodichloroetan, bromoform. Są to związki o bardzo negatywnym działaniu na ludzki organizm ( w tym rakotwórczym)*

Rozwiązaniem w tym przypadku mogą być domowe urządzenia do uzdatniania wody. Na rynku jest ich obecnie ogromny wybór. Wszystkie mają swoje wady i zalety. Czasem mają zbyt wysoką cenę a czasem oprócz zanieczyszczeń zabierają z wody również cenne minerały.

Jak się jakiś czas temu przekonałam, jednym z optymalnych rozwiązań jest filtr z węglem aktywowanym. Jest to dzbanek o pojemności ponad 2 litrów który zawiera wymienny filtr właśnie z węglem aktywnym. Skutecznie filtruje on wodę prze około 1-2 miesięcy. Po tym czasie należy filtr wymienić. Węgiel aktywny dział w ten sposób, że jego cząsteczki przyciągają cząsteczki chemiczne obdarzone ładunkiem elektrycznym i przytrzymuje je. Usuwa on takie związki jak: zawiesinę cząsteczek stałych (piasek, muł, osad, rdzę), chlor, THM, lotne związki organiczne, pestycydy, ołów, rtęć, kadm, niektóre bakterie i pasożyty. Nie usuwa zaś ważnych dla nas składników mineralnych. Jednak pozostawia również w wodzie nie korzystne dla nas fluorki.

brita

Jakie korzyści ze stosowania dzbankowego filtra do wody zauważyłam?

Jest poręczny i nie skomplikowany w użyciu.

Woda ma wyraźnie inny smak, nie czuję  zapachu chloru jak w wodzie bezpośrednio z kranu.

Dzięki takiej wodzie lepiej smakuje herbata i kawa oraz zupy i inne potrawy. Jest więc idealny do zdrowych potraw.

Od dłuższego już czasu nie robi mi się kamień w czajniku.

No i oczywiście dzbanek taki jest bardzo ekonomiczny i ekologiczny. Nie liczyłam jeszcze ile miesięcznie musiałabym wydawać na wodę butelkową gdyby nie filtr. Na pewno suma przekroczyłaby wielokrotnie cenę wymiennego filtra (ok. 17 zł). A ile śmieci musiałbym wyprodukować!

Jednym słowem polecam.

* Dr J. Kropp „Ratujmy się. Elementarz medycyny ekologicznej”

Zdjęcie filtra pochodzi ze strony www.brita.net

15 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola *.