zdrowo, pysznie i ekologicznie…

  • Zdrowo - EKO Quchnia

  • Pysznie - EKO Quchnia

  • Ekologicznie - EKO Quchnia

  • To EKO Quchnia

Wakacyjne menu bez chemii

| 2 komentarze

zupababciWakacje powoli dobiegają końca. Ale pewnie wielu z Was ma jeszcze przed sobą wakacyjne wojaże. A czym się żywimy podczas wakacyjnych wyjazdów?  Zależy to w dużej mierze od zasobności naszego portfela. Możemy stołować się w restauracjach lub zabrać do plecaka prowiant do szybkiego przygotowania. Jeśli jesteśmy zwolennikami dzikiej przyrody: wybieramy się na spływ kajakowy lub górską wędrówkę, zazwyczaj w grę wchodzi ta druga opcja czyli konserwy, zupki chińskie, gorące kubki, sosy w proszku… Sama również należę do osób które lubią spędzać wakacje pod namiotem daleko od cywilizacji i dotychczas zaopatrywałam się przed wyjazdem w takie właśnie „świństewka”. Kiedy jednak uświadomiłam sobie jak wiele chemii mają w sobie, tym razem postanowiłam zaopatrzyć się w coś mniej szkodliwego.

Nie było to łatwe, ale najpierw może parę słów o tzw. „szybkiej żywności gotowej do spożycia”.

Jest na pewno bardzo wygodna podczas wakacji. Nie wymaga trzymania w lodówce, bardzo długo się nie psuje (konserwanty).

Wystarczy wsypać do miseczki i zalać wrzątkiem (bardzo silnie przetworzona). A jak smakuje! Niebo w gębie (glutaminian sodu i inne wzmacniacze smaku). Ale to nie wszystko.

Prawie wszystkie zupki w proszku zawierają utwardzony tłuszcz roślinny zawierający szkodliwe trans tłuszcze które nie dość że podwyższają poziom „złego” cholesterolu w organizmie, to jeszcze obniżają poziom „dobrego”, wywołują i zaostrzają stany zapalne i przyczyniają się do miażdżycy i innych chorób krążenia.

Jednym z barwników nadającym żółto – brązowy kolor rosołkom w proszku jest E150c czyli karmel amoniakalny. Może on powodować nadpobudliwość, działać toksycznie na wątrobę i żołądek gdyż wytwarzany jest przy użyciu amoniaku.*

A jak jest z żywnością w puszkach? Wewnętrzna strona większości puszek zawiera środki zawierające bisfenol A który może przenikać do żywności z puszki i powodować min. zaburzenia pracy hormonów.**

Ponadto żywność puszkowana zawiera jak każda inna żywność wysoko przetworzona konserwanty, w tym często szkodliwy benzoesan sodu (niebezpieczny w większych ilościach dla alergików i chorych na astmę) oraz duże ilości soli.

Jak widać chemii sporo. A co ze składnikami mającymi pozytywny wpływ na nasz organizm: witaminami, minerałami enzymami? W takiej żywności raczej ich nie znajdziecie.

Wiec co zabierać ze sobą na wakacje aby wrócić z nich w pełni zregenerowanym a nie z obciążonym chemikaliami organizmem?!

Jak już wcześniej wspomniałam, w tym roku postanowiłam zabrać ze sobą coś mniej chemicznego, bardziej naturalnego, najlepiej ze znaczkiem BIO. Niestety ku mojemu rozczarowaniu w sklepie z ekologiczną żywnością w którym się zaopatruję nie słyszano o ekologicznych zamiennikach zupek chińskich. Są co prawda ekologiczne buliony w kostkach jednak zauważyłam, że niektóre z nich mają w składzie ekstrakt drożdżowy który jest zakamuflowanym w nazwie glutaminianem sodu(!).

Na szczęście udało mi się w końcu znaleźć coś co mnie usatysfakcjonowało. Błyskawiczna zupa z soczewicy jedna z kilku „Zup babci Zosi”. Co prawda nie jest to zupka z certyfikatem ekologicznej żywności ale przynajmniej całkowicie naturalna bez żadnych sztucznych dodatków. Skład jaki możemy odczytać na etykiecie to:

Soczewica czerwona 40%,  makaron typu zacierka (mąka pszenna, jaja, kurkuma, woda), kasza manna, marchew suszona, pomidor suszony, natka pietruszki, przyprawy ziołowe, sól, mleko w proszku.

Nie jest też tak zupełnie błyskawiczna bo wymaga 15 min. gotowania (aby skrócić czas gotowania można namoczyć zawartość torebki z soczewicą na pół godz. przed gotowaniem w wodzie).

Poza tym muszę stwierdzić, że jest naprawdę smaczna i pożywna. Prawie tak smaczna jak moja zupa z soczewicy. Z serii „Zupy babci Zosi” można dostać również krupnik i barszcz.

Zamiast konserw i pasztetów w puszkach można zakupić np. pasztety i warzywne pasty w słoiczkach firmy Primavika mające na pewno „ciekawszy” i mniej chemiczny skład. Doskonałą alternatywą dla konserw mięsnych są domowe weki. Niestety  słoiki z mięsem trochę warzą ale mamy pewność że jedynym procesem użytym do konserwacji była pasteryzacja.

Dobrym patentem na biwakowy obiad jest kasza kus-kus. Wystarczy zalać gorąca wodą, dodać trochę soli, przypraw i namoczonych suszonych warzyw (o których pisałam w TYM poście), trochę jogurtu i już mamy pyszne danie.

A czy Wy macie jakieś propozycje na wakacyjne menu bez chemii? Jeśli tak to podzielcie się ze mną i innymi czytelnikami.

* Tabele dodatków i składników chemicznych czyli co jesz i czym się smarujesz. B. Statham,

** www.wwf.pl/detox – poradnik panda

Weź udział w mojej ankiecie!

Moja webankieta

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola *.