Chyba każdy miłośnik gotowania o tym marzy. Chociaż na jeden dzień móc otworzyć restaurację i zachwycić podniebienia swoimi daniami nie tylko najbliższych ale i na przykład… przypadkowych przechodniów. Okazuje się że jest to możliwe! Kilka razy w roku, w różnych okolicznościach przyrody: w parku, w lesie, w ogrodzie lub po prostu na rynku w mieście, każdy może przez jeden dzień poczuć się jak prawdziwy restaurator, kucharz i kelner w jednym… Idea jednodniowych restauracji, czyli Restaurant day, narodziła się 2 lata temu w Finlandii i bardzo szybko przywędrowała do Polski. Pierwsza jednodniowa restauracja powstała w maju 2012 r. w Poznaniu. Zaś 2 miesiące później ziarnko tej smaczniej idei zasiała na Podlasiu Asia Kozłowska z bloga na4widelce, która urządziła restaurację w swoim ogrodzie i której nie omieszkałam odwiedzić. Pomysł bardzo mi się spodobał i po cichu zamarzyłam aby pójść w ślady Asi…
Kilka dni temu rozpoczęliśmy odliczanie do kolejnego Restaurant Day. Już 18 maja kolejna edycja „karnawału jedzenia”! W tym roku Asia również wzięła sprawy w swoje ręce i zaprosiła do wspólnej zabawy siedmiu podlaskich blogerów kulinarnych, w tym również mnie! Zgodziłam się bez zastanowienia. Tym razem wspólnie przygotujemy wielki piknik! Będziemy mogli się podzielić się naszymi przysmakami w bardzo przyjemnych okolicznościach podlaskiej przyrody. Zapraszamy na Bulwary im. Wiktora Wołkowa nad rzekę w Supraślu, w samo serce malowniczej Puszczy Knyszyńskiej.
Co zabrać ze sobą? Obowiązkowo kocyk, książkę, przyjaciół i przede wszystkim dobry humor. My zapewnimy resztę, czyli pyszne piknikowe smakołyki oraz orzeźwiające napoje. Będą fantastyczne kanapki, pierogi o niebanalnych nadzieniach, smakowite ciasteczka: okrągłe, kruche, chrupiące z zewnątrz i delikatnie ciągnące w środku. A co przygotuje Wam EkoQuchnia? Oczywiście będzie nie tylko smacznie ale również zdrowo, dietetycznie i bardzo zielono. Zapraszam Was do mojego piknikowego baru sałatkowego gdzie zaserwuję Wam moje ulubione sałatki oraz zielone koktajle pełne witamin.
Więcej szczegółów TUTAJ.
A przygotowania trwają pełną parą. Dziś przyszła paczka z drewnianymi widelczykami i kolorowymi, papierowymi słomkami, wycinam nalepki z logo EkoQuchni, dopracowuję przepisy:). A w między czasie podjadam sobie pyszne babeczki z kremem orzechowo- czekoladowym z ciecierzycy, na który przepis podawałam Wam już w zeszłym roku. Same babeczki zrobiłam z wymieszanych w proporcji 1:1:1 mąk: amarantusowej, kukurydzianej i gryczanej, do tego zimna wegańska margaryna (lub zwykła margaryna bez dodatku masła lub serwatki mleka), lodowata woda i brązowy cukier.
Babeczki są chrupiące a dzięki mące z amarantusa mają specyficzny orzechowy smak. Można je nadziać dowolnym kremem, budyniem lub po prostu owocami.
Wegańskie, bezglutenowe kruche babeczki z pysznym kremem czekoladowo – orzechowym *
Składniki:
(na ok. 12 babeczek)
250 g mieszanki mąki z amarantusa, kukurydzianej i gryczanej w proporcji 1:1:1
120 g zimnej margaryny (muszę wypróbować wersję z olejem kokosowym)
75 ml zimnej wody
40 g zmielonego na puder brązowego cukru trzcinowego
Szczypta soli
Wszystkie składniki szybko wyrabiamy i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę. Kiedy się dobrze schłodzi wylepiamy ciastem foremki do babeczek i pieczemy w tem.180 st C przez około20 min. Babeczki początkowo będą nieco miękkie, ale gdy ostygną skruszeją.
Przepis na orzechowo-czekoladowy krem z ciecierzycy znajdziecie TUTAJ.
* przepis na ciasto na babeczki zainspirowane tym przepisem.







