zdrowo, pysznie i ekologicznie…

  • slide99

  • Zdrowo - EKO Quchnia

  • Pysznie - EKO Quchnia

  • Ekologicznie - EKO Quchnia

  • To EKO Quchnia

Jajko jajku nie równe

| 4 komentarzy

jajka2Ostatnio wiele się mówi w mediach na temat oznaczeń jaj oraz typów hodowli niosek. Organizowane są protesty i akcje nawołujące do zaprzestania kupowania jajek z „trójkami”. Jedną z takich akcji, którą wspieramy, jest akcja „nie kupuj okrucieństwa”. Każdy kto jeszcze nie zna różnicy między jajkiem oznakowanym cyfrą”3″ a jajkiem z cyfrą „0″ powinien zapoznać się z materiałem zawartym na stronie tej akcji. To, że kury z hodowli klatkowych znoszące jajka znakowane cyfrą ‚3’ spotyka okrutny los, nie podlega wątpliwości. Humanitarne traktowanie zwierząt jest bezwątpienia bardzo ważne. Chciałabym jednak dzisiaj napisać o innych różnicach między jajkiem wiejskim, a jajkiem od kury z kurzego obozu koncentracyjnego.

W różnych artykułach, na forach internetowych spotkałam się z opinią, że taka różnica w ogóle nie istnieje. Niektórzy nawet twierdzą, że jaja od kur klatkowych są zdrowsze, bo kury je znoszące żyją w sterylnych warunkach. A taka wiejska kura szwęda się po całym gospodarstwie, nieraz brodzi w gnojówce, je co popadnie i może być siedliskiem wielu niebezpiecznych bakterii.

Trudno mi sprawdzić czy jajka wiejskie są zdrowsze od jajek z hodowli klatkowych, ale postanowiłam sprawdzić, czy istnieje różnica w smaku.

Od pewnego czasu kupujemy jajka od zaprzyjaźnionych rolników. Ich kury mają naprawdę rajskie życie, a jedzą prawdziwe smakołyki. Dla celów badawczych zakupiłam jednak ostatnio jajka z trójkami i zrobiłam test.

Rozbiłam 2 jajka na oddzielnych talerzykach:

Talerzyk nr 1–  jajko ekologiczne: białko gęste, „glutowate”, o konsystencji bardziej stałej niż płynnej, żółtko o kolorze intensywnie żółtym, ale nie pomarańczowym.

Talerzyk nr 2 – jajko z hodowli klatkowej: białko bardziej wodniste, mimo iż rozmiar tego jajka był nieco większy niż ekologicznego, żółtko było mniejsze o nienaturalnie pomarańczowawym kolorze (wynikającym z barwników dodawanych do paszy).

Oba jajka wrzucam na patelnie, sprawiedliwie przyprawiam solą i pieprzem. Następnie podaję mężowi (który robi za królika doświadczalnego:) do spróbowania, nie mówiąc uprzednio które jajko jest które. Bez trudu rozpoznaje wiejskie jajo. „Po czym poznałeś, oba przyprawiłam tak samo?” Trudno mu było to wyjaśnić, okazało się że wiejskie jajko było po prostu… bardziej jajeczne, miało wyraźniejszy smak, po prostu było smaczniejsze. Jajko z hodowli klatkowej było bezwonne, zauważyłam że jego białko dłużej ścinało się na patelni.

Jaki jest wniosek z eksperymentu? Różnica w smaku istnieje i to wyraźna i nikt nam nie wmówi że jej  nie ma. Dlatego warto kupować jajka oznaczone „0″ lub chociaz”1″ nie tylko ze względu na nasze sumienie ale i ze względu na nasze podniebienie.

4 Komentarze

  1. Jak szkoda, ze w Polsce dopiero teraz sie o tym wszystkim mowi… Ale lepiej pozno niz wcale 😉

  2. Całkowicie się z tobą zgadzam. Ale ciężko jest walczyć z mentalnością ludzi. Nawet mojego męża nie mogę przekonać. Uważa że to bzdury. Mam nadzieję że mój synek będzie bardziej reformowalny. Pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe newsy:)

  3. Niestety ale Polacy jeszcze nie dorośli do zdrowej żywności.To bardzo smutne,że kierujemy się tylko naszą wygodą a na pierwszym miejscu jest kasa , aby więcej.Nie patrzymy na jakość i na to co nas otacza.
    Gdyby każdy z nas nie skąpił kilku groszy więcej na jajko to nie byłoby tych biednych kurek ,które nigdy nie widziały zielonej trawki, które nigdy nie miały szansy pogrzebać pazurkiem w ziemi, pobiegać swobodnie i oddychać świeżym powietrzem.Ale przecież nikt nie pomyśli o losie tych biednych zwierzątek…Nikt nie wyobrazi sobie co jedzą takie kurki w klatkach?Samą chemię… a to co zjedzą wszystko znajduje się w jajach i mięsku , które tak ochoczo kupujemy w wielkich supermarketach, oświetlonych kolorowymi światełkami.Później to wszystko ma wpływ na nasz zdrowie.Bo przecież jeśli nie wydamy na jedzenie to wydamy na lekarza.Niestety świadomość ludzka jest tak niewielka , co do tej kwestii.

  4. I choc nie jestem obojetny na losy tych biednych zwierzatek to niestety ale muszę powiedziec cos co wiekszosci sie nie spodoba. Juz od kilku lat mieszkam w Stanach nr. 1 w produkcji jedzeniopodobnych prodoktow , i powiem szczerze ze tu w stanach ludzie nie zwracaja uwagi na to co do koszyka wrzucaja w markecie bi jedzenie jest na kazda kieszen jesli nie zaczniemy kupowac „organic” ktore jest 50% drozsze. W Polasce wydaje mi sie ze jest to samo , wyobrazcie sobie ze nagle przestawiacie sie na produkty 100% organiczne, zrobcie sobie maly test. najlepiej osoby mieszkajace w zamknietych srodowiskach( zona i maz w jednym domu, zona maz i dziecko, poprostu bez tesciowej , znajomych wyjadajacych z lodowki) i kupojcie przez 1 miesiac normalnie tak jak na co dzien, a drugi miesiac kupujmy produkty 100% organiczne , jajka , jogurty, soki, kosmetyki, itp) i zobaczcie jak to bedzie wygladalo.
    Referuje do tego ze tu tylko i wylacznie chodzi o kase, farmerzy nieorganiczni nie maja niska cene bo to nie bylo by sensu robic dzidoski jedzeni z duza kase a organiczni ( ktorzy nie robia nic ze swoimi kurami, niccccc) sprzedaja jajko za 2 zl bo jest organiczne i jesli oni sa takimi promotorami zdrowej zywnosci to niech nam to troche ulatwia bo uwierzcie mi to bedzie moja pierwsza zecz jaka zrobie jak WYGARM W TOTKA …. zmienie djete na organiczna a potem kupie sobie ferrari, pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola *.